serwis B&D w Warszawie

Do ostatniej strony »
G
Wojciech 2010-01-17 18:05

serwis B&D w Warszawie

Od bardzo dawna zajmuję się majsterkowaniem przy pomocy elektronarzędzi m.in. firmy B&D. Kupione w latach 1980-1990 pilarka,szlifierka kątowa,wyrzynarka do dnia dzisiejszego są sprawne, choć nieraz dostały po d..., np. przy budowie drewnianej altany, przy remontach mieszkań itd. Chyba w sierpniu 2009 r., chcąc być wierny sprawdzonej firmie, kupiłem sobie wiertarkę. No i tu wraz z wiertarką kupiłem sobie problemy. Podczas wiercenia trzeciego otworu w płaskowniku o grubości 4 mm (nowym wiertłem fi 8 z nawiercaniem wstępnym) wiertarka zrobiła się gorąca i zaczęła dymić. Mimo,że została wyłączona(puściłem włącznik), pracowała jeszcze chwilkę. Pomyślałem -spoko, ręka niepoparzona, wiertarka na gwarancji. Spakowałem ją i udałem się do serwisu. Po kilku dniach dostaję informację, że mogę odebrać wiertarkę, bo reklamacja została oddalona, ponieważ wiertarka została przeciążona. Zdziwienie moje było wielkie, więc wykonałem telefon do serwisu. Tam się dowiedziałem,że mogę ponownie reklamować, dołączając pisemne wyjaśnienie, w jakich okolicznościach nastąpiło uszkodzenie. Fajnie-paczka,pisemko(opisałem w nim: jakim wiertłem, w jakim materiale, ile czasu) i do serwisu. Po kilku dniach odpowiedź, że serwis oddalił reklamację. To ja za telefon i dotarłem do samego pana Pawła Bagieńskiego-kierownika serwisu ERPATECH w Warszawie, ul.Obozowa. Pan kierownik podał mi, tak zagmatwaną definicję przeciążenia, że chyba nawet doktor z Politechniki Warszawskiej, by tego nie ogarnął. W ostatniej korespondencji otrzymałem zdjęcia pokazujące efekty mojego postępowania z tak doskonałym sprzętem, a w rzeczywistości pokazujące, jakim dyletantem jest kierownik serwisu pan Paweł B. Prawdopodobnie, to on nic nie miał wspólnego z elektryką i mechaniką, ot chyba po prostu znajomy załatwił mu stołek. Miałem umówionego rzeczoznawcę, ale za namową znajomych dałem sobie spokój, bo już przekroczyłem koszty zakupu, a sprawa jeszcze pociągnie parę zł. Rozebrałem sam owe cacko i okazało się, że różnica średnicy wałka i średnicy panewki łożyska ślizgowego wynosi o,2 mm, takiego pasowania nigdzie w żadnym katalogu nie znalazłem. Widocznie tylko wewnętrzne normy serwisowe wydane przez pana kierownika Pawła B. obowiązują przy samounicestwiających się wiertarkach B&D

G
Sławek1 2010-01-17 20:03

Re:serwis B&D w Warszawie

Szanowny Panie ...
Pańska smutna historia potwierdza jedynie to,że nalezy od samego początku reklamacji korzystac z Ustawa z dn. 27 lipca 2002r o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz zmianie Kodeksu cywilnego -powinien Pan u sprzedawy żądac zwrotu pieniędzy lub wymiany na nowy ze wzgledu na niezgodnośc towaru z umową. Błąd w sztuce polegał na tym,że Pan wierzy w solidnośc Firmy i postępowania ludzi wobec Pana ponieważ Pan sam jest uczciwy. Wierzy Pan w mechanizmy które ma firma niby dla dobra klienta. Niestety Pańska wiara jest bezpodstawna. Może Pan spróbowac powalczyc o swoje racje poprzez powiatowego rzecznika praw konsumenta, nawet dla zasady , nic Pan przeciez nie traci. Proszę przeczytac wątek na forum w "Serwis" - "Reklamacje: co wiemy w temacie postępowania reklamacyjnego, oraz doswiadczenia z reklamacjami sprzętu".
Przypuszczam,ze BD akurat traci .... klienta (-ów).
Tak a propo wiercenia- zaczeło się wydziela ciepło - należało przerwac obciążenie , ale nie przerywac pracy narzędzia. silnik przestał byc chłodzony! Teraz goracy! i ponowne uruchomienie, i zwiększony prąd na rozruchu, i po silniku. Jeżeli już doszło do takiej sytuacji to należało schlodzic silnik na luzie. Oczywiście przy takim obciążeniu nie powinno dojśc do przegrzania!
Sytuacja opisana przez Pana latwo moze powstac w każdym innym narzędziu: wiertarce, szlifierce, młotowiertarce.
Naprawa...hm.... czasami naprawa jest nieopłacalna.
Powodzenia.
pozdrawiam Slawek

G
Wojciech 2010-01-17 20:22

Re:serwis B&D w Warszawie

Dziękuję za odpowiedź. Opisałem tę sprawę w dużym skrócie. Wiem, że "zagrzaną" wiertarkę należy schłodzić na jałowym biegu. W tym przypadku wierciłem tą nowiutką wiertarką w pozycji leżąc na dachu i wiercąc pod nim tak, że nie miałem możliwości obserwowania jej działania. Chodzi mi o to, że wiertarka praktycznie w bardzo krótkim czasie rozgrzała się i nawet zwolnienie przycisku włącznika nie zatrzymało jej od razu. Te dwie wady chciałem zareklamować, a serwis próbował, mimo moich wyjaśnień, wmówić mi, że to ja sobie sam na własne życzenie spaliłem wiertarkę.
Do opisania tego serwisu skłonił mnie fakt, że zgoła inaczej zostałem potraktowany w serwisie Obi Warszawa. Reklamowałem inne elektronarzędzie. Obsłużony zostałem miło, skutecznie (zaproponowano mi zwrot pieniędzy lub nowy sprzęt - pracownik wręczający mi nowy sprzęt z uśmiechem stwierdził "a teraz do roboty i pracować na najwyższych obrotach, póki na gwarancji").
Pozdrawiam.

G
Wojciech 2010-01-17 21:17

Re:serwis B&D w Warszawie

Panie Sławku, dzięki za ukierunkowanie na właściwe forum. Poczytałem sobie i przyznaję,że nie całkiem byłem świadomy swoich praw. Wydaje mi się, że co do używania elektronarzędzi mogę się wypowiadać, bo mam długoletnie doświadczenie poparte skończonym technikum mechanicznym i późniejszym przekwalifikowaniem w kierunku elektryka, natomiast co do mojej znajomości prawa konsumenckiego, to byłem i jestem laikiem.Dzięki za pomoc w poruszania się w gąszczu przepisów prawa konsumenta.Utwierdziło mnie to w przekonaniu o nierzetelnym potraktowaniu mnie jako klienta przez serwis B&D -ERPATECH Warszawa.I to, że mają na względzie dobre wyniki dla producenta (mało reklamacji,a co za tym idzie, dobrą statystykę),a takiego maluczkiego klienta jak ja, mają w d.... .

Re:serwis B&D w Warszawie

Samo złożenie reklamacji po mysli klienta jest trudne, Najgorszy ten pierwszy raz. Przede wszystkim nie wiemy czego własciwie możemy żadac od sprzedawcy. w Pana problemie ja zacząłbym od sklepu. Czasami może się Pan spotkac z narzucaniem działania przez sprzedajacego w rodzaju: " Najpierw serwis a potem zobaczymy" NIe, to kupujący określa swoje roszczenia. Nr. telefonu do kontaktu nie musi Pan podawac. Problem Pana wiertarki jest błachy( przepraszam za to stwierdzenie - ponieważ są to Pańskie pieniądze) ponieważ wartośc Pana szkody jest niewielka. Gorzej gdy w wyniku nieprawidłowości w postępowaniu (np niezgodnośc z umową w działaniu telewizora, radia, aparatu fot, roweru) poniesie Pan stratę kilkutysięczną. Łapie Pan firmę na niewywiązywaniu się z terminów powiadomień , a tego nigdy nie są w stanie dotrzymac!
W zeszłym tygodniu zwrócono mi pieniadze w warsztacie samochodowym: niezgodnośc z umową założonych sprężyn w zawieszeniu. Zwrot dotyczył całej kwoty naprawy (cena sprężyn z montażem).W moim przypadku powiadomienie trwało 15 -naście dni.
Proponuje cwiczyc temat np: reklamacja (ale niezgodnośc z umową) spalonej świetlówki, butów itp. Niestety do w.w. celów należy trzymac dowody zakupu - paragon , a to zazwyczaj wyrzucamy.
Duże sieci handlowe( nie będę tu przytaczał nazwy) poniosły kare za niestosowanie się do przepisów Ustawy, dlatego tez tam tak gładko składa się wszelkie roszczenia w przypadku wspomnianych przez Pana reklamacji.
pozdrawiam Sławek

G
JK. 2010-02-21 22:28

Re:serwis B&D w Warszawie

Sławku znów wprowadzasz ludzi w błąd, bo od kilku miesięcy w reklamacji klient nie może niczego zażądać, po drugie zaś upierasz się o nie podawaniu danych, co jast jawnym naruszeniem swoich własnych praw gwarancynjnych, bo żaden sklep nie może spisać reklamacji bez szczegółowych danych osobowych w tym telefonu kontaktowego i aktualnego adresu. Po trzecie żadne duże sklepy nie poniosły żadnej kary, w marketach po prostu robi się wszystko by nie stracić klienta, znów jawnie naruszając własne prawa ustalone przez sam sklep. Po czwarte szczególna umowa konsumencka nic panu wojtkowi nic nie da, bo jest rozpatrywana w taki sam sposób jak reklamacja gwarancyjna, więc tylko serwis orzeka w tej sprawie i skoro uznał że wiertarka została przeciążona to nie ma znaczenia niezgodność towaru z umową. Już ci pare razy wyjaśniałem to, ale ty swoje. Znajdź sobie na necie ekspertyzę prawną dotyczącą szczególnej umowy konsumenckiej i niezgodności towaru z umową. Jeśli nie znajdziesz ja postaram ci się dostarczyć ją, bo posiadam takową w domu. Gwarancja konsumencka powstała zamiast niestosowanej rekojmi, której przepisy były bardzo niejasne, ciut lepiej jest z umową konsumencką ale tak naprawde nie jesteśmy w stanie wygrać z serwisem, chyba że mamy rację i mamy znajomego rzeczoznawcę.
A w praktyce nie istnieje sposób spalenia silnika w inny sposób, jak tylko przeciążając narzędzie, to jest niestety winą uzytkownika.

G
Sławek1 2010-02-22 10:02

Re:serwis B&D w Warszawie

Nie widzę powodu aby ujawniać przed byle sprzedawcą swoich danych osobowych, a jedynie adres do kontaktu. N-ru telefonu nie muszę tutaj podawać Szanowny Panie.
Ciągle się mylisz .... niestety i nie przyjmujesz do wiadomości faktów. Szkoda ,że czytając nie analizujesz co jest napisane , a do tego jeszcze aby udowadniać komuś swoje racje mieszasz swoje domysły, fakty i cudze słowa. No cóż nic na to nie poradzę, niektorzy ludzie tak mają. Wiem jedno ,ze jeżeli prowadzisz sklep to wcześniej czy później znajdzie się ktoś kto wykorzysta zapisy ww. Ustawy przeciwko Tobie. Moja rada; wydrukuj sobie ww. Ustawę, poczytaj, skonsultuj ze swoim prawnikiem i wszystko będziesz wiedział.
pozdrawiam Sławek.

G
wituus 2010-02-24 11:32

Re:serwis B&D w Warszawie

Kolego Sławek1 masz racje że nie ma obowiązku podawania danych osobowych, ale nabywca, który nie chce podać swojego adresu i nr telefonu powinien złożyć oświadczenie stwierdzające, że sam odbierze odpowiedź sprzedawcy i określić w nim termin odbioru. Jeżeli tego nie zrobi nie mam obowiązku przyjmować sprzętu.
Jest jeszcze jedna kwestia, jeżeli nabywca nie poda swoich danych i zgubi pokwitowanie na sprzęt to może się już z nim pożegnać na zawsze. Od początku roku miałem ponad 50 osób które zgubiły pokwitowanie z tego 9 napraw gwarancyjnych, nie podając swoich danych nie mieliby już sprzętu.

G
Sławek1 2010-02-24 18:24

Re:serwis B&D w Warszawie

Witus:
podawać tylko to co jest konieczne: dane do komunikacji . To klient wybiera sposób komunikacji.
Sprzedawca lub serwisant wciska kit,ze musisz podać nr. telefonu- jemu jest tak łatwiej, a po co ma mieć łatwiej jeżeli mogę mieć go w dłoni przy niekorzystnych dla mnie decyzjach.
".... nie chce podać swojego adresu i nr telefonu .... "
spójnik " lub" jest tu bardziej adekwatny niż " i".
Pozdrawiam Sławek

G
budowlaniec 2010-02-24 21:41

Re:serwis B&D w Warszawie

Wituus - skoro już tak rzeźbimy w g...ie:
-> W Polsce ISTNIEJE OBOWIĄZEK posiadania stałego adresu zameldowania.
-> W Polsce NIE ISTNIEJE obowiązek posiadania numeru telefonu.
Mała rzecz, a cieszy ;-)

G
Wituus 2010-02-25 08:46

Re:serwis B&D w Warszawie

Polecam stronę federacji konsumentów
http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=140
Panowie przeczytajcie ze zrozumieniem.
Nabywca, który nie chce podać swojego adresu i nr telefonu powinien złożyć oświadczenie stwierdzające, że sam odbierze odpowiedź sprzedawcy i określić w nim termin.
Czy jest tutaj coś niezrozumiałego?

G
budowlaniec 2010-02-25 21:35

Re:serwis B&D w Warszawie

Panowie przeczytajcie ze zrozumieniem.
Skoro jesteśmy już przy temacie czytania ze zrozumieniem, powtórzę:
-> W Polsce ISTNIEJE OBOWIĄZEK posiadania stałego adresu zameldowania.
-> W Polsce NIE ISTNIEJE obowiązek posiadania numeru telefonu.
W prawie istnieje coś takiego, jak hierarchia aktów prawnych. Oznacza to w praktyce tyle, że jeśli, np. Konstytucja dopuszcza wolność wyznania, to nie może jej ograniczać rozporządzenie Ministra, ponieważ jest "mniej ważne" niż Konstytucja. Jeśli Kodeks Cywilny nie zobowiązuje każdego Polaka do posiadania swojego numeru telefonu, to ustawa nie może uzależniać wyniku postępowania reklamacyjnego od jego posiadania, kumasz?
Polecam stronę federacji konsumentów
http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=140

Dziękuję - bardzo ciekawa lektura. Zgodnie z Twoją sugestią staram się czytać ze zrozumieniem (oj, ciężko idzie, mam tylko 4 klasy podstawówki ;-)).
Zacznijmy od tego:
(...) z protokołem reklamacyjnym. Jest on na ogół wypełniany w sklepie przez sprzedawcę, a konsument jest proszony o podanie określonych danych. Nie jest to żaden wzór pisma urzędowego , każdy sklep może taki protokół sporządzić na własne potrzeby(...)
Zwracam uwagę na wytłuszczone fragmenty. Wynika z nich, że Federacja wskazuje pewien wzór, który w świetle obowiązującego prawa nie ma żadnej mocy. Nie istnieje coś takiego jak "protokół reklamacyjny", dlatego obowiązuje tutaj pewna dowolność i każdy sprzedawca może przygotować swoją wersję dokumentu.
Druga sprawa:
Dlatego poniżej podajemy wzór protokołu, który naszym zdaniem zabezpiecza interesy obu stron.
W interesie kupującego jest zabezpieczenie jego praw; w interesie sprzedającego - odwrotnie. Oznacza to potrzebę osiągnięcia kompromisu, na który wskazuje w tym konkretnym przypadku Federacja.
Teraz Twój cytat:
Nabywca, który nie chce podać swojego adresu i nr telefonu powinien złożyć oświadczenie stwierdzające, że sam odbierze odpowiedź sprzedawcy i określić w nim termin.
Zwróć uwagę na fakt, że mowa tutaj o powinności, nie obowiązku. Obowiązek określa się w inny sposób, np. "nabywca zobowiązany jest", "nabywca ma obowiązek", etc.
Na koniec jeszcze jeden cytat (szkoda, że zabrakło go w Twoim poście):
Konsument nie ma obowiązku podawać swoich danych osobowych, jeśli sobie tego nie życzy, może natomiast złożyć oświadczenie, którego przykładowy wzór zamieszczamy poniżej.
Kolega Sławek ma całkowitą rację pisząc, że nie warto dawać się wrabiać sprzedawcom, którym coś się wydaje.
Wituus, na koniec serdeczna prośba do Ciebie: jeśli już zarzucasz komuś brak czytania ze zrozumieniem, to nie wal takich baboli jak przed chwilą i sam dokładnie zapoznaj się z materiałem, na który się powołujesz.
Pozdrawiam,
Robert.

G
JK. 2010-02-25 23:01

Re:serwis B&D w Warszawie

Sławek jak zwykle nie ma racji, naciąga przepisy manipulując nimi na swój sposób. Choćby z tego powodu że ustawa o ochronie danych osobowych nie wyłącza takiego obowiązku podania danych. Ustawa chroni przed upublicznieniem i rozpowszechnianiem danych osobowych. Klient który kupuje dany wyrób, dostanie gwarancję, której podstawową cechą jest własnoręczny podpis nabywcy, który nabiera mocy prawnej. Ponieważ nie podpisanie się klienta pod kartą gwarancyjną upoważnia serwis do odrzcenia gwarancji producenta. Podobna sprawa się ma jeśli chodzi o spisanie reklamacji czy zgłoszenia niezgodności z umową. Jeśli klient sam nie podaje pełnych danych kontaktowych, sam naraża się na odrzucenia takowego rozszczenia, lub nie może żądać po upływie 14 dni rozpatrzenia jeśli serwis/sklep/sprzedawca nie mógł się skontaktować, lub też klient nie odebrał listu poleconego na czas. W tym wypadku liczny się termin w którym listonosz wystawił protokół odbioru listu poleconego z powodu nieobecności.
Więc rację ma Wituus, klient który sam działa na swoją niekorzyść nie ma prawa żądać natychmiastowego rozpatrzenia swojego rozszczenia. Jesli sławku nadal upierasz się przy swoim zapraszam do sądu i radze przygotować pieniądze bo prawdopodonie zostaniesz obciązony kosztami procesu.

G
Sławek1 2010-02-26 10:15

Re:serwis B&D w Warszawie

Głupoty piszesz dlatego,że nie namawiam do jakiegoś niepodpisywania się pod swoim żądań czy nie podawania danych do powiadamiania o sposobie załatwiania sprawy a tylko o tym ,ze nie muszę podawać nr. telefonu!Czytaj więc dokładnie i mów o tym co przeczytasz . Nie dopowiadaj i niczego nie sugeruj. Chcesz jak zwykle mieć ostatnie zdanie i naciągasz rzeczywistość do swojego ( niesłusznego) punktu widzenia.
pozdrawiam Slawek

G
wituus 2010-03-03 10:59

Re:serwis B&D w Warszawie

Panowie bez nerwówki.
Kolega budowlaniec widzę że strasznie nerwowy.
Mając 4 klasy podstawówki ;) świetnie wytłuściłeś to co napisałem, a raczej zacytowałem. Nigdzie nie pisałem że reklamujący ma obowiązek złożyć oświadczenie że sam odbierze decyzje o stanie naprawy. Nie mam zamiaru wchodzić w pyskówki na ten temat, 26 lutego zwróciłem się z kilkoma pytaniami do FK tym temacie, ciekawe jak długo będę czekał na odpowiedź?
Najistotniejsze jest dla mnie czy mam obowiązek przyjęcia sprzętu jeżeli konsument nie poda danych do kontaktu i nie podpisze oświadczenia. Jeżeli muszę sprzęt przyjąć do naprawy to klient wiedzący o przeciążeniu sprzętu postępując zgodnie z radami Sławka otrzyma nowe narzędzie, pytanie brzmi czy to jest już wyłudzenie?
Pewnie najlepiej to dać w ciągu 14 dni odpowiedź klientowi że naprawa gwarancyjna nastąpi za 4 miesiące bo ....... i to też będzie zgodne z prawem, tylko komu na tym zależy?
Inna sprawa to podanie numeru telefonu najczęściej przyspiesza informacje o naprawie. Klient oddający sprzęt do naprawy najczęściej odbiera go u mnie od 4-48 godzin od momentu przyjęcia do naprawy. Z tego co widzę to w 99% napraw klientom zależy na czasie bo nie mają sprzętu w rezerwie. Często klienci robiący u mnie zakupy na czas naprawy dostają narzędzie zastępcze jeżeli akurat taki sprzęt mam na stanie.
Nie chce mi się już dalej pisać możnaby o tym długo rozmawiać przy browarze gdzie te tematy często są poruszane na szkoleniach serwisowych. Puki co czekam na odpowiedź z FK.

1 2