prawda o elektronarzedziach

G
Władyslaw 2007-05-01 00:00

prawda o elektronarzedziach

prawda jest taka ze nie ejstm specjalista i nie znam sie na tym.. jednak czytajac wypowiedzi coniektorych "majsterowiczow" nie chce miec do czynienia z einhellem, topexem itp.. mysle ze to jakis szajs, zajechamelm ostbio do tokarni a tam co widze? sprzet topexa.. znajomy majacy firme budowlana specjalizujaca sie z budowach dachu czym wkreca wkrety na blachodachowke?? wiertarko wkretarkom z bazaru. bylem w hurtowni budowlanej robili maly remont.. jakie mieli wkretarki?? einhell limited edition... bylem takze w sklepie z elektronarzedziami i widze tam zmasakrowana katowke einhell bawaria.. pytam sie sprzedawcy o jakos tego sprzetu i dlaczego sa sztuki oddane do naprawy... odpowiedzial iz byly uzywane w tokarni czy slusarni i wytrzymaly bezawaryjnie prawie 2 lata.
natomista znam kolesia mieszka w bloku, nie prowadzi dzialalonsci w ktorej uzywalby elektronarzedzia i jaka ma wiertarke?? AEG... i sie chwali ze 15 lat ja juz ma.. pewnie uzyl jej do zawiesznia pulek w kuchni tylko
wniosek jeden!!! MAJSTERKOWICZ KUPUJE MAKITE< HILTI, NIE GORZEJ NIZ BOSCHA BO RESZTA TO SCIERWO KTORYM NIE ZROBI ZAWIESI PULEK NA SCIANIE I SZLIFIERKA NIE NAOSTRZY NOZY. PROFESJONALISCI KUPUJA TANI BO ZYJA Z TEGO SPRZETU I WYTRZYUJE ON NA TYLKE DLUGO ZE SIE WIELOOKROTNIE SPLACI

G
władysław 2007-05-01 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

przepraszam za bledy jezykowe, ortopgraficzne;) wiem ze półka powinno sie pisac, i wiertarką... ale spoieszylem sie i nie myslalem o poprawnosci.. a nie chcialbym widziec odpowiedzi skrytykowanych majsterkowiczow typu" wiochman bez szkoly krytykuje dobry sprzet:D" pozdrawiam:)

G
Marcin 2007-05-02 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

używanie tanich narzędzi przez firmy to raczej przykład... nadmiernej i krótkowzrocznej oszczędności. Przykre to ale prawdziwe. Ktoś kto nie prowadzi firmy "kogucik" i ma pracowników którzy choć trochę myślą nie kupi sprzętu klasy topex czy einhell bavaria pod cele zarobkowe z prostej przyczyny: nie wyrobi dla dniówki dla pracowników stojących bezczynnie i czekajacych aż szef pojedzie do marketu wymienić sprzęt na nowy bo się toya-toya spaliła, tudzież w celu skrócenia czasu rozpatrzenia naprawy gwarancyjnej (of course wymiana na nowe, bo tego shitu raczej się nie naprawia) kupi im inny chłam, ktory chłopaki wykończą po kolejnych kilku dniach (zakłądajac że super sprzęt działa gdy opuszcza hipermarket ;). Szanujacą się firmę nie stać na pracę amatorszczyzną, bo to się mści a oszczędność jest czysto pozorna. Wiecej kasy tracisz na postoje, oczekiwnie na nowy sprzęt, nie wspominjac o paliwie na kursy tam i z powrotem do Reala, czasie i zszarganych nerwach. Jak ktoś jest ,masochistą proszę bardzo, ale nikt poważny nie kupi sobie zabawki do pracy, a zwłaszcza zarobkowej ;)
A co do sąsiada mającego 15 letniąwiertarkę... zgadzam się w 100% i popieram! żadna nowa maszyna tyle nie wytrzyma. Kiedyś sprzęt robiono solidniej a i sami urzytkownicy borykający się stale z dostępem do jakichkolwiek elektronarzędzi bardziej swój sprzęt szanowali.

G
Marcin 2007-05-02 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

i wybaczcie, bo zpomniałem.... buahahaha einhell bavaria prze 2 lata ezawaryjnie w tokarni lub śusarni????
szczyt bezczelności ze strony sprzedawcy, który pociska ludziom takie bajki (zakładam że ma procent od sprzedaży).
Szanowny kolego - ja znam przypadki gdy kątówki za około 1000 zł (125 mm Fein, Bosch, Metabo) po kilku miesiącach pracy np. w odlewni najzupełniej w świcie się zużywały (nie mówię o zepsuciu lecz zużyciu jak przy kilkuletniej eksploatacji, i pomijam tu wymianę szczotek co 2 tygodnie bo to norma) bowiem przy takim obciążeniu żadna maszyna, a szczególnie amatorska zabawka tyle nie zniesie.

G
los_sandalos 2007-05-02 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

i wybaczcie, bo zpomniałem.... buahahaha einhell bavaria prze 2 lata ezawaryjnie w tokarni lub śusarni????
szczyt bezczelności ze strony sprzedawcy, który pociska ludziom takie bajki (zakładam że ma procent od sprzedaży).
Szanowny kolego - ja znam przypadki gdy kątówki za około 1000 zł (125 mm Fein, Bosch, Metabo) po kilku miesiącach pracy np. w odlewni najzupełniej w świcie się zużywały (nie mówię o zepsuciu lecz zużyciu jak przy kilkuletniej eksploatacji, i pomijam tu wymianę szczotek co 2 tygodnie bo to norma) bowiem przy takim obciążeniu żadna maszyna, a szczególnie amatorska zabawka tyle nie zniesie.
Zgadzam się z przedmówcą w 100% - mówienie, że jakaś maszyna wytrzymała tyle a tyle czasu jest bardzo mało miarodajne - często jedna maszyna robi w tydzień tyle roboczogodzin co inna (nawet taka sama) w 2 lata. Wszystko zależy od specyfiki zakładu, warunków (temperatura, zapylenie cykl pracy)oraz najbardziej od umiejętności (a często ich braku) operatora maszyny. Nie pracuję elektronarzędziami 12 godzin na dobę lecz czuję się kompetentny w dziedzinie - polecam np. kątówki metabo (stare serie były nie do zajechania, nowe nie wiem ale też na pewno bardzo dobre), niebieski bosch (od 1000W w górę), pilarki i szlifierki do drewna Festo, akumulatorówki i młotowiertarki Makita itd. W sprawie "Toi toi" to przyznam, że z ciekawości nabyłem kiedyś jakąś żółtą "kontóweczkę" 500W i mimo fatalnej jakości montażu (co to jest luz miedzyzębny? ;) to przy umiejętnej obsłudze jakoś działa. Wspólna cechą wszystkich tych zabawek jest absolutny brak odporności a przeciążenie - słaba izolacja uzwojeń (topi sie przy lekkim przegrzaniu), zębatki "z sera" itd. Aby jednak zakończyć jakimś optymistycznym akcentem moją wypowiedź to napiszę, że prawda jest taka iż są to maszynki amatorskie i jeśli wyjść z tej definicji to nie można od nich wymagać aby wytzymały to do czego nie są pomyślane.

G
Marcin 2007-05-02 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

(co to jest luz miedzyzębny? ;).
he he określona przez "chinola" dopuszczalna odchyłka we wzajemnym spasowaniu podzespołów ;D
a tak na poważnie, każda kątówka ma mniejszy lub większy luz na przekładniach. gdyby były zbyt dokładnie spasowane, całość stawiała by znaczny opór silnikowi, szybciej się ścierała, mocno nagrzewała, a smar przekładniowy wpuszczony do wewnątrz nie smarowałby należycie przekładni.
Rzężenie przekładni przy wyhamowywaniu to już inny temat. W maszynach o lewoskrętnych zębatkach, używa się siły odśrodkowej w celu lepszego przywierania (jak się już rozpędzą) do siebie zębatek (bosch, metabo i inni wytwórcy sprzętu profi), przez co zespół zębatek staje sie mniej podatny na uszkodzenia w wypadku np; gwałtownego zatrzymania ściernicy oraz minimalizuje wibracje i hałas podczas pracy.
I na marginesie.
Widzieliście kiedyś rozbebeszoną tandetną kontóweczkę z marketu?. Mnie najbardziej rozbroiło zabezpieczenie/zaizolowanie wirnika przed uszkodzeniem za pomocą.... papieru woskowanego ;D Ciekaw jestem co spala się szybciej: wirnik czy jego zabezpieczenie ;D

G
los Sandalos 2007-05-02 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

Jeśli już rozważać rodzaj przekładni w szlifierkach kątowych to mnie bardziej przekonuje geometria Gleasona - skośne uzębienie pracuje ciszej ale mamy do czynienia z poślizgiem zębatek wobec siebie (jak w przekładni hipoidalnej) co jest niby fajne ale sposób smarowania z jakim mamy do czynienia w głowicach szlifierek kątowych nie jest (wg. mnie) wystarczający dla poprawnego smarowania trąchych powierzchni. Luz międzyzębny jest niezbędny a jego wielkość podawana w serwiswce producenta. Niestety istnieje uzasadniona trudność jego pomiaru więc (przynajmniej ja) najczęściej poprzestaje się na jego określeniu na zasadzie luzu kątowego dużej zębatki oraz oczywiście dźwięku podczas pracy przekładni. Jestem zwolennikiem małego luzu, ponieważ z upływem czasu (np. zużycie łożysk)ulega on zwiększeniu.
We wspomnianej przeze mnie "toi toice" luzy międzyzębne były co najmniej ogromne, zlikwidowałem je nieco szlifując odlew głowicy.

G
Marcin 2007-05-03 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

Dokładnie i właśnie dlatego produceni przerzucili się na przekładnie lewoskrętne. Wykorzystali prawo fizyki by zwiekszyć przywieralność względem siebie elementów przekładni podczas pracy. Kątówka jest raczej prostym narzędziem, ale poza najbardziej narażonym na uszkodzenia mechaniczne (bombardowanie opiłkami) wirnikiem, właśnie przekłądnia jest najbardziej newralgicznym elementem. Zabyt duże luzy za szybko zużywają zębatki - fakt, ale łożyskami porcelitowymi raczej bym się nie martwił. Ciężko je zajechać nawet w ekstremalnych warunkach. Problemem jak widzę jest w niektórych maszynach spasowanie elementów, a raczej precyzja ich wykonnia ;)))

G
władysław 2007-05-03 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

uwierz mi na slowo marcienie.. iz bylemw sklepie przed siwetami wielkanocnymi z elektronarzedziami zobaczylem 2 sztuki einhell bawaria 850w i jedna 2000. z wygladu byly zmasakrowane, wtyczki powymieniane itp. jestem pewien iz zaden majsterkowicz by tak ich nie doprowadzil zobaczylem rowniez karte gwarancyjna bo lezala obok nich data sprzedazy byla wystawiona na 09 2005

G
władysław 2007-05-03 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

panowie.. ja naprawde nie mialem zamiaru piszac to wmawiac wam ze einhell jest lepszy od niebieskiego boscha czy cos... tylko razi mnie jak zwykly majsterkowicz uzywajacy wiertartki 3 razy do roku zapozycza sie i kupuje profesjonanlny sprzet. to oczywiste, ze ona predzej zgnije na polce lub zginie niz ja zajezdzi. co do toi wiem ze szajs.. nie mialem nigdy do czynienia z elektronarzedziami ale wiem ze wiertla sie lamia jak zapalki grzechotka ktora mi sie rozleciala i ja zespawalem na stale wygiela sie. ale warto kupic sprzet wedlug zapotrzebowania... a nie " musze miec najlepsze reszta to chlam" pozdrawiam

G
wladysław 2007-05-03 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

sam osobiscie mam wiertarke Agojame i mam ja juz 6 lat jakos. widac ze o sprzet trzeba dbac jak o oko w glowie ale do tej pory dziala bezawaryjnie. musze dodac tez ze uzywam jej do wiercenia miejszych dziur lub ewentualnie rozwiercam wstepnie, ten szajs moze bardzo dobrze spisywac sie w domu.

G
Marcin 2007-05-03 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

Masz władysławie świętą rację ;)
Każdemu wedle potrzeb. Wcale nie uważam ze sprzęt amatorski jest bezużyteczny. Jak najbardziej nadaje się idealnie do majesterkowania w domu, czy domowym warsztacie, a zakup narzędzia profi bez faktycznego uzasadninia (solidny remont domu) uważam za przerost formy nad treścią i marnotrawstwo pieniędzy, a nawet snobizm w niektórych przypadkach.
Jednak kilka rzeczy należy rozróżnić. Po pierwsze sprzęt amatorki jest dla majsterkowiczów, a profesjonalny dla firm. To podstawa, choć w określonych przypadkach ta regóła wcale nie musi się sprawdzać. To jak długo narzędzie będzie pracować zarówno w domu jak w profesjonalnych zastosowaniach zależy od wielu czynników. Nie bedę się rozpisywał, ale wiele zależy od tego jak się nim pracuje i kto nim pracuje. Sprzęt profi również można błyskawicznie zajechać przez głupotę i ignorancję, podobnie jak nic nie wyklucza faktu że sprzęt amatorski nie może pracować bezawaryjnie wielu lat. Podstawa to umiejętny dobór narzędzia pod planowane prace i obciążenie. Do tego dochodzi zdrowy rozsądek, przestrzeganie maksymalnych dopuszczalnych obciążeń i odpowiednia konserwacja. Przestrzegając tych kilku prostych zasad łatwo się przekonać, że sprzęt profi i amatorski potrafi bezawaryjnie przepracować całe lata. Ludzie często nażekają, że jakość narzędzi w ostatniej dekadzie mocno sie pogorszyła. Fakt, ale wpływ na to ma masa innych czynników, daruję sobie ich przytaczanie bo to temat na osobny wykład, jedno jednak jest pewne. Większość awarii (stawiam że nawet 80%) wynika z winy urzytkownika. Zły osprzęt, nieznajomość zasad użytkowania, nadmierne przeciążanie spowodowane złym doborem narzędzia i dość często kompletna bezmyślnośc i czysto "fizyczne" podejście.
Często powtarzam klientom prostą zasadę. Nic nie jest niezniszczalnie i wszystko można zepsuć, a zwłąszcza sprzęt profi przez złe urzytkowanie, brak przeglądów i konserwacji. Ludzie wychodzą z założenia, że jak dali za coś kupę kasy i sprzęt jest profi to jest niezniszczalny i bezobsługowy. Wówczas wystarczy zapytać, czy mają samochód. Czy wymieniają klocki hamulcowe, dolewają oleju do silnika, czy też płynu do chłodnicy? Oczywiście że tak! i dzięki temu ich auta dalej jeszcze działają. Ta sama zasada dotyczy elektronarzędzi ;)

G
WŁADYSŁAW 2007-05-04 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

WIDAC DOSZLISMY DO POROZUMIENIA.. nie moge zniesc opinii osob ktore sprzxetu nie uzywaja do zarabiania nim na chleb tylko jako ulatwienie zycia, ze sprzet sredniej klasy to szajs, musi miec boscha na skila nie spojrzy... a jak ma szlifierke katowa przecinajac tregle cisnie z taka sila ze tarcze pekaja;/ co do konserwacji mam pytanie.. czy masz namysli czyszczenie z pylow i smarowanie lozysk czy cos wiecej??? jestem raczej samoukiem ;] nawet te czynnosci nie mam w zwyczajuju robic musze sie przyznac.. jednak rozkrecilem kiedys szlifierke katowa i zobaczylem ze jest w niej lozysko samosmarujace czy jak ono tam fachowo sie nazywa..

G
Marcin 2007-05-05 00:00

Re:prawda o elektronarzedziach

wystarczy że szlifierkę (kątowa, mimośrodowa, oscylacyjna) co jakiś czas przedmuchasz np. kompresorem, a szczególnie każdorazowo po pracy w wysoce zapylonych warunkach (cięcie glazury, betonu, szlifowanie gładzi, szpachli).
Przy okazji wymiany szczotek warto przeczyścić komutator, a szczególnie jego rowki z pozostałości startych szczotek i przy okazji gdy jest już rozebrana sprawdzić stan i ilość smaru przekładniowego w głowicy. Taki zakres przeglądu każdej maszynie w zupełności wystarczy i znacznie wydłuży żywotność narzędzia.
Oczywiście zawsze możesz ją oddać do serwisu gwarancyjnego na przegląd okresowy (jeśli ma gwarancję), tam zrobią podobny zakres czynnoości, plus obowiązkowo przeszlifują komutator po kilku wymianach szczotek.
P.S. narzędzia najbardziej zażyna nie sama cieżka eksploatacja, tylko brak przegladów gdy pracują w ciężkich i zapylonych warunkach i związane z tym gromadzenie się pyłów we wnętrzu obudowy, skutecznie zmniejszając wydalanie ciepła i tym samym narażając narzędzie na przegrzanie lub uszkodzenie.

1