Nazywam się Bosch, Ventaro Bosch. Ten znany zwrot pasuje do mojego Boscha, bo jest on równie wyjątkowy, wszechstronny i niezawodny, jak pewien agent Jej Królewskiej Mości. Jest nawet lepszy - był dla mnie wybawieniem.

Jestem alergikiem, z początkami astmy, co jak wiadomo, nie idzie w parze z pyłem i kurzem. A te zawsze towarzyszą wierceniu, szlifowaniu i wszelkim pracom remontowym. Malowanie drzwi i framug skończyło się dla mnie atakiem duszności, po wstępnym przygotowaniu powierzchni przez przeszlifowanie starej farby. Gdy więc zobaczyłam Ventaro to od razu wiedziałam, że musi być moje.

 

Pełna jego nazwa brzmi: multiszlifierka z napędem powietrza PSM VENTARO 1400. Urządzenie składa się z końcówki szlifierskiej, z wymiennymi okładzinami, o powierzchni 104 cm2, w kształcie delta, podłączanej wężem do napędu powietrznego. Ten napęd to po prostu silny "odkurzacz" o mocy 1250W, który nie tylko wprawia w ruch szlifierkę, ale dodatkowo od razu zasysa do worka powstający pył. Praca z Ventaro jest bardzo czysta.  Nie potrzeba specjalnego warsztatu, można szlifować nawet w warunkach domowych. Potem wystarczy szlifowaną powierzchnię przetrzeć szmatką i gotowe! Funkcji zasysania można używać także w bardziej konwencjonalny sposób, do posprzątania miejsca pracy. Zamiast szlifierki zakładam odpowiednią końcówkę i mam ... odkurzacz. Na wyposażeniu, oprócz specjalnej dyszy ssąco-dmuchającej, jest także przejściówka umożliwiająca podłączenie szczotek i dysz ze zwykłych, domowych odkurzaczy. 

 

A ile to czasu i siły oszczędza, gdy zamiast wyciągania z kąta osobnego odkurzacza zmieniam tylko końcówkę i mam to samo. Jest jeszcze inne, bardzo przeze mnie lubiane zastosowanie funkcji ssania: moc napędu powietrznego jest tak duża, że za pomocą specjalnej nasadki, z otworem do wiercenia, można przyssać się np. do ściany i wiercić bez brudzenia, bo cały pył wyrzucany przez wiertło trafia od razu do worka. Jakby tego było mało, wystarczy wąż zamontować z drugiej strony napędu powietrznego i robi się z Ventaro dmuchawa, której można używać też do pompowania, np. materaców. Ventaro nie jest przemysłowym urządzeniem - bardziej się nadaje dla majsterkowiczów i do domowego użytku. W takich zastosowaniach równie ważny jest wygląd i ergonomia narzędzia, tak by wygodnie i bezpiecznie mogli się nim posługiwać także mniej wprawni użytkownicy.

 

 

Bosch Ventaro za wygląd i budowę dostaje ode mnie dużego plusa. Całość bowiem jest zamknięta w zgrabnej, zielono-czerwono-czarnej skrzynce (o wymiarach ok. 45x35x21 cm), do której podłącza się wąż ze szlifierką lub inną końcówką. W środku, oprócz napędu i worka na pył, jest jeszcze miejsce na osprzęt i zapasowe okładziny. Po wyciągnięciu potrzebnych rzeczy, zamyka się pokrywę i nic nie przeszkadza w pracy, nic się nie wala dookoła - wszystko jest zamknięte w jednej skrzynce. Potem, po skończeniu roboty, wąż i osprzęt z powrotem lądują w środku, a wygodny uchwyt pozwala na bezpieczne odłożenie szlifierki na miejsce. Złożona skrzynka Ventaro nie ma wystających elementów. Urządzenie jest łatwe i czyste w przechowywaniu, a wygląd nie psuje estetyki mieszkania.

 

Obsługa Ventaro jest nieskomplikowana. Uchwyt szlifierki jest wygodny, a okładziny do niej, mocowane na "rzepa", też są łatwe do wymiany. W zależności od potrzeb można założyć papier ścierny, o kilku skalach ziarnistości: do drewna (red:Wood) lub farb i lakierów (white:Paint). Papiery różnią się kolorami - czerwony i biały - więc łatwo je odróżnić. Po założeniu włókniny czy filcu polerskiego zastosowanie Ventaro rozszerza się o kolejne funkcje - polerskie, co pozwala na staranne wykończenie obrabianej powierzchni.

 

 

Były plusy - będą i minusy. Pierwszy za sam sposób mocowania węża, zwłaszcza od strony napędu powietrznego - prosty, ale wymagający pewnej wprawy, by "zaskoczył". Drugi za brak na wyposażeniu dodatkowej końcówki szlifierskiej, np. języczka, umożliwiającego obróbkę trudniej dostępnych powierzchni. Można dokupić, ale nawet materiały eksploatacyjne do Ventaro to nie zbyt popularny asortyment. Sama się o tym przekonałam, próbując dokupić zapasowe okładziny i worki. I to jest większy minus posiadania wyjątkowego urządzenia. Trzeci minus za głośną pracę, mogłoby być cichsze, zwłaszcza jak na urządzenie dla majsterkowicza. Na szczęście jego duża efektywność sprawia, że wszystko robi się szybko i hałas długo nie trwa.

 

Ventaro jest dość ciężkie (jak dla kobiety-majstrerkowicza), ale jak już wspominałam ma wygodny uchwyt ułatwiający przenoszenie. Słabym elementem są natomiast dwie klamry, zamykające pokrywę. W normalnym użytkowaniu wygląda, że wytrzymują ciężar urządzenia i nie ulegają uszkodzeniu, ale w moim przypadku były powodem reklamacji, gdy kurier dostarczył mi szlifierkę z połamanymi zamknięciami. Zapewne nie wytrzymały złego obchodzenia się z przesyłką w transporcie i konieczna była wymiana szlifierki na nową.

 

Warto było, bo Ventaro, zgodnie z moimi oczekiwaniami, okazało się bardzo przydatnym narzędziem. O ochronie przed pyłem, tak ważnej dla alergików już wspominałam. Dzięki temu mogłam się bez obaw oddać mojej małej pasji skręcania i udoskonalania mebli z surowego drewna. Nawet te kupione w Ikei wymagają dodatkowej pracy, jak oszlifowanie z drzazg i wygładzenie powierzchni. Na zdjęciach jest właśnie taka szafka, z surowego drewna sosnowego. Ventaro użyłam najpierw do przygotowania powierzchni przed bejcowaniem (oszlifowałam, wyczyściłam), a potem lekko przeszlifowałam drobnym papierem pomalowane drewno, żeby wydobyć fakturę słoi. Dwie komody w naturalnym kolorze sosny, też są z Ikei, ale tym razem tylko oszlifowałam i wygładziłam ich powierzchnię. To samo z małym regałem. Kupiony w supermarkecie budowlanym, na stoisku z wyposażeniem magazynowym, miał tyle zadziorów, że wręcz był niebezpieczny do użytkowania. Po spotkaniu z Ventaro jest tak gładki, jakby pochodził z dobrego sklepu meblarskiego. Takich "udoskonalonych" przez mnie mebli jest więcej, ale nie mogę się nimi pochwalić i zrobić im zdjęcia, bo cieszą innych.

 

Jak ulubioną ciotkę, która do nowej kuchni dostała w prezencie ode mnie komplet taboretów, czy koleżankę, z jej zreanimowanym stołem, wymagającym usunięcia starego, popękanego lakieru. Mamie, emerytce, zamocowałam uchwyty pomagające wstawać, a Ventaro użyłam razem z wiertarką. Jak widać na zdjęciu ściana została pokryta gładzią gipsową, która daje dużo paskudnego pyłu, groźnego dla mnie. Zwłaszcza, że wierciłam w ciasnym pomieszczeniu toalety. Następne prace już czekają - odnawianie dzwi i framug. Na pewno Ventaro pomoże mi  przygotować powierzchnię przed malowaniem.

 

Tekst autorstwa Pani Małgorzaty Żółtańskiej, wyróżnionej w konkursie "Co myślisz o swoim Boschu?". Gratulujemy!

Powiązani producenci w sklepie Narzedzia.pl:
* Pola wymagane
Dodaj komentarz