Oceń artykuł:
Ocena: 4,7/5
Ilość ocen: 13

Każdy z nas zna historię brzydkiego kaczątka, ale czy znacie historię brzydkiego jaja? Ta pierwsza nas zainspirowała, a ta druga wydarzyła się z naszym udziałem. To wielkanocna opowieść o tym, jak zwykła rzecz może stać się dla nas czymś ważnym i niezwykłym. To opowieść o strusim jaju, które strzeże wejścia do naszego biura i przypomina nam, że zaangażowanie i współpraca to klucz do sukcesu.

  Co było pierwsze? Kura czy jajo? W naszym przypadku najpierw... pomysł na wyjątkową ozdobę świąteczną, a potem jajo i to nie byle jakie, bo strusie. Tak to się zaczęło. Zamówione przez Internet dotarło do nas za sprawą Pana kuriera. Byliśmy przejęci i jednocześnie ostrożni przy otwieraniu paczki, a z jej zawartością obchodziliśmy się jak... z jajkiem. Kiedy strusie jajo ujrzało światło dzienne, skradło nasze serca. Już wtedy wiedzieliśmy, że chcemy sprawić by czuło się piękne i wyjątkowe.

Malowanie strusiego jaja

  Na początek potrzebny był nam spray, dzięki któremu mogliśmy nadać jaju nowego wyrazu. Wybór padł na kolor zielony - i jaju w nim do twarzy, i nam się pozytywnie kojarzy. Kiedy mieliśmy już spray, trzeba było znaleźć odpowiednie miejsce do pomalowania jaja. I nie mogła to być nasza sala konferencyjna ;) Dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionych osób mogliśmy wykorzystać robocze pomieszczenie, gdzie bez przeszkód mogliśmy przystąpić do działania. Zabraliśmy jajo do tymczasowego "warsztatu". Najpierw przetarliśmy jajo płynem do szyb, aby je odtłuścić. Dzięki temu łatwiej przyjęło kolor. Po kilku minutach wahania - gdzie je umieścić, aby udało się je w całości pomalować - już wiedzieliśmy. Wykorzystaliśmy do tego drabinę oraz własnoręcznie wykonaną zawieszkę. Jajo z ufnością zawisło na drabinie, a my z drżeniem serc ocenialiśmy odległość jaja od podłogi z nadzieją, że to nie koniec naszej wspólnej przygody. Na szczęście nasze obawy były bezpodstawne. Pierwsze malowanie jaja zakończyło się sukcesem. Podobnie jak położenie drugiej warstwy po kilku godzinach. Dwie warstwy idealnie pokryły skorupkę strusiego jaja, które zachwyciło nas swoją wiosenną odsłoną. Już pomalowane, wiszące na zawieszce przenieśliśmy do naszego biura, aby bezpiecznie czekało na kolejne etapy metamorfozy, które miały odbyć się kolejnego dnia.

Szablony z życzeniami

  Punktem kulminacyjnym naszej przygody miało być grawerowanie na jaju świątecznych życzeń we wszystkich językach rynków, na których prowadzimy sprzedaż. Potrzebowaliśmy więc szablonów z tekstami w języku: polskim, hiszpańskim, francuskim, niemieckim, włoskim i holenderskim. Przygotowaliśmy teksty i wydrukowaliśmy je, a następnie wycięliśmy szablony. Nie mieliśmy specjalnego noża do papieru, dlatego posiłkowaliśmy się nożem do tapet. Wycięcie poszczególnych liter nie należało do najłatwiejszych zadań, ale efekty były całkiem zadowalające. Przykleiliśmy szablony na nasze jajo za pomocą taśmy klejącej i przystąpiliśmy do grawerowania. Jajo dzielnie znosiło cały proces, a multiszlifierka Dremel świetnie radziła sobie z twardą skorupą jaja.

Grawerowanie strusiego jaja

  Po wygrawerowaniu świątecznych życzeń należało odkleić szablony. Wiedzieliśmy, że dużo ryzykujemy, ponieważ odklejana taśma mogła pociągnąć za sobą fragmenty farby. Ale nie było wyjścia. Trzeba było ponieść konsekwencje swoich wcześniejszych działań. Jajo drżało w obawie, a my razem z nim. A poczucie dramaturgii narosło w nas jeszcze bardziej, gdy nasze złe przeczucia okazały się rzeczywistością. Fragmenty farby odpadły wraz z taśmą. Nieme rozczarowanie jaja udzieliło się też nam. Zapadła długa, przejmująca cisza, którą w końcu trzeba było przerwać, aby nie odebrała nam motywacji i początkowego zapału. Nie mogliśmy się przecież poddać na końcu naszej drogi. I wtedy pojawił się pomysł z kokardą, która miałaby zwieńczyć jajo, i w ten sposób przysłonić niewielkie ubytki. Pomysł okazał się trafiony, gdyż niebieska kokarda dodała jaju niezwykłej elegancji. A taśma, która przyczyniła się do tragedii, z wroga przerodziła się w sprzymierzeńca. To właśnie taśmę wykorzystaliśmy do przymocowania kokardy. Sama kokarda to też nasze własnoręczne dzieło wykonane z niebieskiej wstążki. W każdy ozdobny element towarzyszący jaju włożyliśmy kawał serca. Także w styropianową podstawkę, która przypadkiem nabrała oryginalnego kształtu. Zapomnieliśmy bowiem o tym, że malowanie styropianu spray’em doprowadzi do jego topienia się, ale nie wyszło nam to na złe. Kolejna chwila grozy przyniosła pozytywny finał.

Ozdabianie strusiego jaja

  Nasze piękne, zielone jajo z niebieską kokardą i międzynarodowymi życzeniami spoczęło w zielonej, styropianowej podstawce, i kiedy na nie patrzymy, nie dziwimy się, że obrosło w piórka. Dokładnie w kolorowe piórka, które stały się idealnym uzupełnieniem świątecznej dekoracji. Jajo umieściliśmy tuż przy wejściu, aby mogło być podziwiane przez wszystkich, którzy przekroczą nasz próg. Wesołych Świąt! :)

W opowieści wystąpili:

  • pracownicy narzedzia.pl,
  • strusie jajo - dokładnie wydmuszka,
  • spray do malowania,
  • szablony z życzeniami,
  • nóż do tapet,
  • nożyczki,
  • taśma klejąca,
  • niebieska kokarda,
  • styropian,
  • kolorowe piórka,
  • multiszlifierka Dremel z wałkiem giętkim.
* Pola wymagane
Dodaj komentarz